Wypowiedz wojnę dodatkom do żywności!

W dzisiejszych, szalonych czasach wypad do sklepu jest jak wyprawa wojenna – gdzie nie spojrzysz czyha na Ciebie niebezpieczeństwo! Trzeba być doskonale przygotowanym, aby nie dać się zaskoczyć. Pozwolę sobie stwierdzić, że większość z Was nie przykłada do tego uwagi! W ten sposób stajecie się łatwym celem dla przeciwnika.

Jak wygląda przeciętny konsument?

Wyobraź sobie, że jesteś w sklepie, czyli naszym polu walki. Dzień wcześniej skrupulatnie przygotowałaś listę rozkazów na dzisiaj (czyt. listę zakupów). Wydawać by się mogło, że to zapewni nam prawidłowe i szybkie zakupy. Otóż jesteś w błędzie! Kiedy już wpadasz do marketu, pełna determinacji i nadziei na sukces, zatrzymujesz się przed regałem z produktami i „strzelasz” pierwszy z brzegu. Czytasz etykietę….za dużo E, za mało wartościowych składników. Strzał był chybiony! Namierzasz kolejny. Znowu pudłujesz! I tak kilka razy zanim trafisz do celu. W rzeczywistości można by rzec, że jest to bardzo niepokojące zjawisko. Jak można czuć się bezpiecznie, gdy żołnierz odpowiedzialny za nasze bezpieczeństwo chybia większość strzałów? Czy możemy czuć się bezpiecznie idąc na zakupy, w sytuacji, kiedy producenci stosują coraz to nowsze metody oszukiwania nas? Kiedy bierzesz ulubiony produkt z półki, nie zastanawiasz się, czy nie kryje się za nim jakaś niespodzianka? Granat, który po latach wybuchnie i przyniesie nam choroby cywilizacyjne?

Z przykrością muszę Ci oświadczyć, że jeśli nie zadbasz o swoje zdrowie, to nikt inny tego nie zrobi. Żyjemy w czasach, kiedy to na pierwszym planie jest zysk, a dopiero później, zdrowie. Dokładnie tak, mamy nieco szczęścia, w związku z tym, że zdrowy tryb życia staje się coraz modniejszy.

Jak wygrać wojnę?

Najważniejsze to być świadomym ryzyka. Jeśli wiesz, ze istnieje zagrożenie, wówczas stajesz się bardziej ostrożny. Ostrożny konsument nie bierze pierwszego lepszego produktu z półki, tylko dlatego, że ma najładniejsze opakowanie. On wybiera świadomie na podstawie informacji zawartych na etykiecie. Niestety zgodnie z badaniami, co drugi Polak nie sprawdza, jakie konserwanty i barwniki zawiera kupowany produkt. Konsumenci przy wyborze produktów dopiero na piątym miejscu kierują się składem.

Czego możemy spodziewać się na opakowaniu żywności? Podstawą jest termin przydatności do spożycia. Nigdy, ale to przenigdy nie kupuj niczego, co przekroczyło ten termin! Zapewniam Cię, ze nie stoi on na półce, dlatego, że jest jeszcze „do zjedzenia”, ale w wyniku przeoczenia personelu. Drugim ważnym punktem jest skład. W tym miejscu twórczość producentów nie ma granic. Powszechnie wiadomo, iż produkt naturalny ma znacznie mniej składników niż przetworzony. Co gorsza, większość składników jest tak zaszyfrowana, że ciężko jest się domyślić, co autor miał na myśli.

Jakiej broni używa przeciwnik?

Rozporządzenie parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008 podaje definicję dodatków do żywności: są one „substancjami, które w normalnych warunkach nie są spożywane same jako żywność, ale dodawane są do żywności celowo, ze względów technologicznych określonych w niniejszym rozporządzeniu, takich jak konserwowanie żywności. Niniejszym rozporządzeniem należy objąć wszystkie dodatki do żywności, a zatem w świetle postępu naukowo-technicznego należy zaktualizować wykaz rodzajów funkcji pełnionych przez dodatki do żywności. Jednak dana substancja nie powinna być uważana za dodatek do żywności, jeżeli jest stosowana w celu nadania tej żywności określonego aromatu lub smaku lub w celu żywieniowym, jak substytuty soli, witaminy i minerały. Ponadto substancje uważane za środki spożywcze, które mogą być stosowane ze względu na ich funkcję technologiczną, takie jak chlorek sodu czy szafran do barwienia, a także enzymy spożywcze, nie powinny być objęte zakresem stosowania niniejszego rozporządzenia.”

Jak rozszyfrować sygnał wroga?

Na początek warto wspomnieć o różnicy pomiędzy substancjami dodatkowymi naturalnymi oraz identycznymi z naturalnymi. Na pierwszy rzut oka nazwa może wydać się zwodnicza gdyż obie grupy różnią się między sobą. Identyczne z naturalnymi _ czy może być coś nienaturalne, a jednocześnie identyczne z naturalnym? Paradoksalnie tak. Powstały one w wyniku syntezy chemicznej lub ekstrakcji z produktu naturalnego. Chodzi tutaj o skład chemiczny, który faktycznie jest identyczny ze składem substancji występującej w środowisku naturalnym. Różnica polega na tym, że zostały one „wyprowadzone” ze swego środowiska naturalnego, oderwane ze stałych połączeń, przez co nie możemy mieć pewności, że będą oddziaływały na organizm człowieka tak jak naturalne formy. Oprócz tego do dostarczamy je z pożywieniem w zmienionej proporcji i ilości. Zapamiętajcie więc, „identyczny z naturalnym” nie oznacza „naturalny”.

Zwróć uwagę na kolejność wymienianych składników. Nie jest przypadkowa! To, czego znajdziemy najwięcej jest na pierwszym miejscu, a to, czego jest najmniej plasuje się na ostatniej pozycji. Bardzo często na pierwszym miejscu występuje cukier, natomiast produktów naturalnych (np. owoce) jest bardzo mało. Warto unikać tego typu żywności na rzecz zdrowszej o korzystniejszym składzie. Bo przecież do tego zmierzamy, aby dostarczyć naszemu ciału jak najwięcej witamin i składników mineralnych, a nie zbędnych kalorii.

Coraz częściej spotykamy się z informacją : „produkt nie zawiera…” lub „brak…”. Tyczy się to na przykład konserwantów i barwników. Skoro wiemy, że barwniki i konserwanty to „zło”, producent nie omieszka tego wykorzystać. Wyraźnie daje nam znać czego nie znajdziemy w jego produkcie. Można uznać to za mały sukces, ale nie pozwólcie uśpić waszej czujności. Zwróćcie uwagę nie tylko na to czego w nim brak, ale to co faktycznie zawiera. Niestety na opakowaniu nie znajdziemy informacji o składnikach w śladowych ilościach: antybiotykach, hormonach, pestycydach, środkach chemicznych stosowanych przy pakowaniu.

Dlaczego przeciwnik wykorzystuję taki rodzaj broni?

Odpowiedź jest prosta: pieniądze! Wydawać by się mogło, że producent korzystając w naturalnych sposobów produkcji zużywa mniejsza liczbę składników wiec powinno Mu się to opłacać. Jednak to nieprawda. Substancje dodatkowe zdecydowanie bardziej opłacają się w produkcji, ich intensywność działania jest o wiele większa i „niezawodna”. Istotna jest również kwestia terminu przydatności do spożycia. Konserwanty znacznie wydłużają ten termin, przekłada się to na mniejsze straty spowodowane brakiem możliwości szybkiej sprzedaży produktu. W Polsce dopuszczonych jest około 300 dodatków do żywności.
Średnio rocznie zjadamy około 2-5 kg substancji dodatkowych. Podzielone są one na 24 grupy. Część z nich jest zakazana w krajach takich jak Dania, Szwajcaria, Niemcy, USA, Belgia. W Polsce wszystkie są dopuszczone jednak w wyniku stwierdzenia szkodliwego działania na dzieci, Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 22 listopada 2010 r. w sprawie dozwolonych substancji dodatkowych (Dz. U Nr 232 poz1525) , producent ma obowiązek zamieszczania informacji („produkt może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci”) w przypadku barwników: E 102,
E 104 Żółcień chinolinowa, E 110 Żółcień pomarańczowa, E 122 Azorubina/Karmoizyna,
E 124 Pąs 4R oraz E 129 Czerwień Allura.

Czy jesteś gotowy na starcie z przeciwnikiem? Czy masz w sobie dość determinacji, aby poświęcić czas na szkolenie i rozeznanie w terenie? Kiedy następnym razem udasz się na zakupy, wygospodaruj trochę więcej czasu, aby spokojnie rozejrzeć się w asortymencie. Wiem, co sobie teraz myślisz: całą wieczność zajmie Ci czytanie składu wszystkich produktów. Pierwszy raz może wydawać się męczarnią. Kiedy już wybierzesz „swoje” produkty, wizyta w sklepie stanie się przyjemnością 🙂 Życzę udanych łowów!

Advertisements

6 thoughts on “Wypowiedz wojnę dodatkom do żywności!

  1. Spełniona Optymistka pisze:

    Powiem szczerze, że nie skupiałam się na etykietach i nie sprawdzałam ile chemii i innych śmieci zjadam wraz z produktem. Kupuję sprawdzone produkty pod względem smaku, ale nie myślałam nad tym, jak mogę sobie zaszkodzić. Powinniśmy jednak zastanowić się nad tym i przestać się truć. Problem jednak jest większy niż nam się wydaje, ponieważ wielkie firmy płacą duże pieniądze za nieujawnianie składu i dlatego tez była kiedyś afera, ze znaną marką napoju gazowanego, która miała/ma w swoim składzie kokainę…

    Lubię to

    • Dietetyka Dla Zdrowia pisze:

      To prawda, że istnieją marki, które potrafią „wykupić” specjalne przywileje. Niestety rynek żywności to również biznes. Plusem jest to, że takie informacje wyciekają do konsumentów i mogą Oni sami decydować, czy chcą taki produkt.

      Lubię to

  2. Dotee pisze:

    Na upartego można znaleźć produkty bez konserwantów, gorzej z produktami bez cukru, tłuszczów utwardzanych, syropu glukozowo fruktozowego… Na dobrą sprawę większość tego, co jem, robię już sama, mam parę „bezpiecznych” produktów ze sklepu, ale ile można w kółko jeść to samo. Przetworzonych produktów z reguły nie jadam niezależnie od składu. Taki produkt nie jest przecież sumą swoich składników. Najczęściej nic odżywczego w nim nie zostało. I dlatego ja dziękuję:)
    Natomiast z tym terminem przydatności to wiele razy zdarzało mi się jeść np. jogurt po terminie, bo mu się za długo stało w mojej lodówce, i nie był ani odrobinę gorszy niż normalnie. Freeganie wręcz bazują na jedzeniu przeterminowanych produktów i żyją – i pewnie są zdrowsi niż niejeden zjadacz bigmaców:) Zdarzają się też zresztą zepsute produkty z dobrym terminem ważności, bo były np. źle przechowywane albo miały bezczelnie przebitą datę ważności (tak bywa!). Tak że przede wszystkim zwracam uwagę na to, czy to co jem jest świeże i smakuje tak jak powinno.

    Lubię to

    • Dietetyka Dla Zdrowia pisze:

      Zgadzam się co do kwestii terminu przydatności do spożycia. Bardzo często producenci zostawiają pewien „margines czasowy”, w którym produkt nie powinien się popsuć. Poprzez zamieszczenie daty na opakowaniu, dają nam gwarancję najwyższej jakości do danego dnia. Co się później zdaży? Tego nie wiemy, nie jest powiedziane, że produkt od razu nie będzie nadawał się do spożycia. Jednak takie ryzyko istnieje. W każdym razie najważniejsze to kierować się własnymi obserwacjami / odczuciami organoleptycznymi. One nas nie zawiodą 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s